Paweł Orłowski
„…Pierwszym cyklem, nad którym zacząłem prace zaraz po studiach były „Twarze maski”. Prace nad nim trwały od 2000 roku aż po 2003 rok, kiedy pracowałem już nad samymi maskami jako obiektami wolno-stojącymi. „Twarze maski” były dla mnie nawiązaniem do popularnej, zwłaszcza od publikacji książki Ervinga Goffmana: Człowiek w teatrze życia codziennego, metafory życia jako gry.
Każdy z nas staje się aktorem w tej grze. A aktor posiada w swym repertuarze wiele wcieleń, wiele masek. Wykonałem z brązu kilkanaście odlewów ludzkich twarzy. Maski, naznaczone rozmaitymi grymasami, były zamknięte w prostokątnych skrzynkach przytwierdzonych do stalowych blach. Owe grymasy: raz radość, innym razem smutek, na jednej lęk, na innej zaduma i wyciszenie, to różne kontrastujące ze sobą stany. Każda maska miała swoja półkę, z której w razie potrzeby można było ją wziąć i przywdziać. Była to jakby garderoba ludzkich twarzy, gdzie można było znaleźć i ubrać twarz na odpowiednią okoliczność.
Ten, kto zasłania się maską nie chce pokazywać swej prawdziwej twarzy. Ujawnia przez to swój tragizm, ponieważ nie chce zgodzić się na siebie i od siebie ucieka. Życie zmienia się w przedstawienie, staje się grą. Nosiciel maski wykracza „poza siebie” ulegając przez to czarowi tego, co nieobliczalne, zupełnie nowe. Osiągnięta za pośrednictwem maski przemiana zewnętrzna, wyparcie się własnej osoby, zmierza ostatecznie do przemiany wewnętrznej, która może być zarówno pozytywna, jak i negatywna.
Potocznie człowiek, którego określamy mianem hipokryty, to człowiek bez własnej twarzy, ktoś, kto ciągle udaje. W starożytnej Grecji hipocritos to aktor. Aktor, który nakłada maski, gra, który chętnie wciąga widzów w swoje mistyfikacje, może wprowadzać w błąd. Wszyscy jesteśmy aktorami, bo wszyscy nakładamy maski. Teraz mam twarz, która różni się od innych, jakie mam i zakładam na inne okazje.
Z cyklu „Twarzy-masek” w sposób naturalny wyodrębnił się osobny cykl masek wolnostojących. Wykonałem ich około 60 sztuk. Przez różne patyny i zróżnicowane układy kompozycyjne nadawałem im różny klimat. Z nich powstał cykl masek związanych nie z kamiennymi podstawami, ale ze spawanymi konstrukcjami, które stanowiły integralną część kompozycji. Stalowe obejmy nawiązywały do wyrazu ideowego zawartego w „Twarzach – maskach”. Maski umocowane na stalowych stelażach wieszakach, są jak gdyby skrępowane, pozbawione swobody, skręcone stalowymi śrubami i ściśnięte metalowymi obejmami. Maski wyglądają jak skorupy wyeksponowane jako fragmenty ludzkiej tożsamości, zdefragmentowane resztki…”
Bio:
Paweł Orłowski artysta rzeźbiarz, rysownik, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Studiował na wydziale rzeźby w Krakowie oraz na Universität der Künste w Berlinie, w pracowni prof. Karlheinza Biederbicka. Dyplom na ASP w Krakowie z wyróżnieniem w pracowni prof. Józefa Sękowskiego. Od 2000 roku pracuje na ASP w Krakowie. W roku 2008 obronił prace doktorską z zakresu rzeźby. Praca dotyczyła sztuki współczesnej w przestrzeni miejskiej. Uczestniczył w wielu wystawach indywidualnych jak i zbiorowych, w Polsce i na Świecie.
















